Jesteś  9215  gościem
na naszej stronie



   Taniec brzucha - kilka bardzo subiektywnych refleksji

   Osoby chcące dociec pochodzenia tańca brzucha będą miały nie lada problem. Hipotez jest sporo. Jedno jest pewne: korzenie tego tańca sięgają czasów przedarabskich, choć to w tym kręgu kulturowym przetrwał on do dziś, zapewne znacznie ewoluując .
   Dla mnie osobiście ważne jest to, że im bardziej ten taniec poznaję, tym większy, niesamowity potencjał w nim dostrzegam. Nie, nie od razu to widziałam. A powiem wręcz, że przeszłam etap zniechęcenia. Na szczęście przeszłam! A mój ukochany taniec wynagradza mi hojnie początkowe trudy!

   Nazwa
   Nie przepadam za określeniem "taniec brzucha". Zresztą w krajach arabskich nazywany jest "tańcem wschodnim". Walka z tym terminem wydaje mi się już jednak skazana na porażkę. A czemu nie przepadam? Po pierwsze ze względu na potoczne skojarzenia. Po drugie, o czym przekonuje się każda tancerka, tańczy się nie tylko każdą częścią ciała, ale też każdą cząstką psychiki, każdym nastrojem i uczuciem...
   Kto może zacząć?

   Odpowiedź nasuwa się prosta i najbanalniejsza z możliwych: każda kobieta, która czuje, że coś ją w tym tańcu nęci, porywa. Pierwsze kroki może zacząć stawiać nastolatka, zachęcona wyczynami Shakiry. A czemu nie? Każda motywacja jest dobra! Dzięki nauce tańca brzucha z pewnością nabierze zwinności, wdzięku i zacznie się ładnie poruszać. A może z czasem odkryje coś jeszcze?
   Nie powinny tego tańca obawiać się panie przeżywające drugą i trzecią młodość (może zresztą nie warto liczyć tych młodości, tylko przeżywać!). A już na pewno nie powinny przeżywać rozterek w rodzaju: czy wypada. Z przyjemnością ułatwię Wam decyzję: wypada! Nie jest to też rodzaj aktywności fizycznej, która wymagałaby akrobatycznej sprawności. Oczywiście wszelkie wątpliwości zawsze warto przedyskutować z instruktorką.
   Jedno jest pewne: dzięki tańcowi brzucha każda pani może wyrazić kobiecość na swój, jedyny sposób. Uwielbiam obserwować, jak tym samym, zdawałoby się, ruchem coś zupełnie innego opowiada nastolatka a co innego mama dorosłych już dzieci.


Taniec brzucha można praktykować niezależnie od wieku i od sylwetki. Nie ma absolutnie żadnych kanonów narzucających jej określony typ. Więcej: bogactwo tego tańca daje ogromne możliwości wyboru, tworzenia własnego, tanecznego języka z dostępnych środków wyrazu. . Aby zilustrować co mam na myśli, podam jeden przykład. Otóż na początku mojej przygody z tańcem widziałam pokaz pani o kształtach raczej puszystych. Gdy tylko zaczęła tańczyć, nagle jakaś przedziwna energia wytworzyła się w powietrzu. Uwagę przyciągały jej ręce, dłonie, wijące się w miękkich, kocich ruchach. Swym subtelnym uśmiechem i ciepłem uczyniła tych kilka minut ucztą kobiecości. Tak.. na okładkach terroryzujących nas, kolorowych pism, ta tancerka pewnie by się nie znalazła. A ja magii jej tańca jakoś nie mogę zapomnieć.

    Co właściwie daje taniec brzucha
   Uczciwie powiem na początek: grozi uzależnieniem! Grozi tym, że będzie Ci mało i mało, że będziesz godzinami dyskutować z koleżankami (również "zainfekowanymi") na temat tego czy innego ruchu, pokazu, wydarzenia, będziesz śledzić nowinki na temat warsztatów, że kupisz dziesiąty pas z monetkami, piąty woal, że potężna kolekcja muzyki zmusi Cię do kupna nowego komputera, że zaczniesz otaczać się orientalnymi gadżetami, że zaczniesz jeździć na zagraniczne festiwale, że będzie Cię ciągnęło "do korzeni", czyli zawędrujesz do krajów arabskich z ciekawości, jak to wygląda "tam"...
   Każdą początkującą panią uprzedzam. Ale przyznam, że.. nie znam piękniejszego nałogu!



   Nieco poważniej dodam, że jak każda forma ruchu, taniec brzucha jest zbawienny dla ogólnej poprawy kondycji. W specyficzny sposób rozwija mięśnie. W specyficzny, bo nie nabiera się kulturystycznej muskulatury, ale z biegiem czasu mięśnie się wzmacniają i ogólna sprawność poprawia.
   Dla mnie osobiście jest to świetny unik przed nudą i monotonią fitnessu czy joggingu. Rozgrzewka poprzedzająca każde zajęcia świetnie to zastępuje i łatwiej ją przebrnąć wiedząc, ze zmierza ku tak przyjemnemu celowi. Gdy tylko pobrzmiewają gorące, zmysłowe dźwięki arabskiej muzyki, przygotowane rozgrzewką ciało z rozkoszą oddaje się dalszym pląsom!

   Ach, te kobiece zabawki
   Sam taniec to nie wszystko. Jako niesamowitą przygodę wspominam moje pierwsze próby odnalezienia się w świecie charakterystycznych dla naszego tańca gadżetów. Początkowo czułam się trochę niezdarnie wśród tych wszystkich materiałów, monetek, koralików.


    Nagle zaczęłam odkrywać, że zaczyna mnie to wciągać, że sprawia ogromną przyjemność ozdobienie się kolejną "zabawką". A jest w czym wybierać! Zwykle zaczyna się nieśmiało od pasa do tańca.. a potem: kolczyki, bransoletki, naszyjniki, woale, aż na pięknych, kompletnych strojach kończąc. Dorosłe panie zamieniają się troszkę w małe dziewczynki, cieszące się świecidełkami. A może w każdej nas ta odrobina małej dziewczynki jest ciągle żywa?


   Bo i tańczyć można z radością dziewczynki, ale i ze zmysłowością femme fatale. Jednego dnia tańczyć radośnie i dynamicznie, innego opowiedzieć tańcem każdy smutek i tęsknotę... Czasem dzielić się swoją energią z publicznością, czasem zamknąć oczy i tańczyć tylko dla siebie. Taniec brzucha daje nam przeogromne bogactwo możliwości.


      Bo my, kobiety, jesteśmy jak kwiaty...
      ...każda inna, każda wyjątkowa na swój sposób.

Ja, póki co, nie znalazłam piękniejszej i pełniejszej ekspresji kobiecości.

  Małgorzata Gonciarz


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione
(c) Copyright by Orientmania, Create by Marion